RSS
niedziela, 11 kwietnia 2010
No i odbyło się weselisko, kolejny zaobrączkowany

No to prosto z mostu – no ożeniłem się, sorki laski już nie jestem tak dostępny ;-). Czas na parę podsumowań. Sam ślub wybraliśmy konkordatowy no bo po co dzielić włos na czworo. W rzeczy samej katolikami jesteśmy „not much”, rodziny nie wywierały specjalnych nacisków, ale i tak warto było. Ślub w kościele to jednak fajna sprawa, jest bardzo nastrojowo, w naszym przypadku grały organy, była skrzypaczka i solistka (sopran). Kolejnym argumentem za są świetne zdjęcia, które małżonka, teściowa i żona będą oglądać przez następne 50 lat. Naprawdę fajnie wyszło.
No i wreszcie samo wesele – wszyscy czekają, żeby z radości skuć się do nieprzytomności (ale rym) – nieee, to nie te czasy. Było bardzo kulturalnie, nawet nieźle się bawiąc odbębniliśmy wszystkie wiejsko-remizowe zabawy, które przy takich okolicznościach się odbębnia – poza tymi lekko wulgarnymi z serii czyja to nóżka etc. I właściwie dobrze po co nam dokumentacja wideo i foto z tego, że bawimy się jak zwierzaczki – nie ma w tym nic chlubnego, a zabawa jest niezbyt fajna.
Po zakończeniu imprezy zostały nam kopy żarcia. Wódkę będziemy pewnie jeszcze pić przez rok. Wynieśliśmy do domu jeszcze 5 kilo wędliny – pies był zachwycony, w życiu nikt go nie uraczył taką ilością dobrej jakości szynki i kiełbas. 
Najlepsze było w kolejnym dniu. Nie chwaląc się małżonkę mam niczego sobie, sam też nie mam kompleksów, więc sesja zdjęciowa była naprawdę dobrą zabawą (taak praca modelki to prawdziwa gehenna). Fotki i filmy, były już gotowe po jakiś 3 dniach. Najlepszy motyw był w kościele – miałem założone szkła kontaktowe, których delikatnie powiedziawszy, pewnie też ze względu na okołoślubny stres, nie tolerowałem. Mrugałem dosłownie co półtorej sekundy, każdy kto to widział zwracał na to uwagę, a ja musiałem seryjni obracać to w żart z serii, że do każdego musiałem porozumiewawczo mrugnąć. I faktycznie taki trochę jestem, więc żart w sumie padał na podatny grunt.


Tagi: ja wesele
09:22, maxxmilian
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 października 2009
Polska Gola !!!

Myślę, że w dniu wczorajszym biorąc pod uwagę wstrętną pogodę przynajmniej połowa Polski obserwowała mecz polskiej reprezentacji w piłkę nożną z reprezentacją Słowacji. Ogólnie rzecz biorąc kompletna klęska. Po pierwsze organizacja. Już chyba każdy stadion w Europie, na którego trybuny wchodzi 30000 osób ma skutecznie podgrzewaną murawę. Specjalnie piszę z naciskiem na skutecznie, bo dzisiaj usłyszałem, że murawa Stadionu Śląskiego była podgrzewana już od dnia poprzedzającego mecz. Piłkarze grali owszem w śnieżycy, ale murawa była tak przygotowana, że odśnieżone były tylko i wyłącznie linie boczne, końcowe i pola karnego boiska. Wyglądało tak jakby śnieg padał nie jeden dzień, a przynajmniej dwa tygodnie. W związku z tym, że piłkarze obu drużyn należą do niezbyt rzutkich, a warunki pogodowe sprzyjały ujawnieniu ich wrodzonych cech to mecz wyglądał jak mecze piłkarskie na polskich filmach z lat pięćdziesiątych gdzie piłkarzy grali statyści. No po prostu jajka jak w pierwszej gimnazjum na lodowisku, hokej na ośnieżonej trawie bez kijów i piłką zamiast krążka. Najlepszy był moment naszej samobójczej niestety bramki. Siadam sobie do meczu, widzę, że nie bardzo zamierzają się rozkręcić, wychodzę po herbatę, wracam w trzeciej minucie i okazuje się, że już jest jeden do zera. Nie rozumiem tylko jednego, dlaczego winni mają być działacze PZPN – jak komuś się nie chce grać to grać nie będzie i tyle. Nic dodać nic ująć. Można oczywiście wydelikacić i wygładzić tę tezę – jak ktoś jest niepełnosprawny to powinien otrzymać jakąś pomoc, która wyrówna nieuczciwą konkurencję... No i oczywiście się nie dziwię, że śnieżka wycofała swoje reklamy ze stadionu – wyczuli pismo nosem, narobili dookoła tego odpowiedniego szumu medialnego, reklamę i tak mieli, a faktycznie nie byli związani z tą beznadziejną farsą.

19:17, maxxmilian
Link Komentarze (1) »

Fotka
gry online
Sony